Ocieplanie domu z bali
Dziś obiecany tekst o tym jak opisany wcześniej dom z bali ocieplaliśmy. Nie ja wybierałem technologię i materiały, przyznam, że sam wybrałbym coś innego. Raczej skłaniałbym się ku ociepleniu celulozowemu typu Ekofiber, Termex, Thermofloc, które nie wymaga stosowania dodatkowych barier.
Ale jak już wspomniałem, na wybór materiałów nie miałem wpływu. Ocieplaliśmy więc dom, jakby był zwykłym kanadyjczykiem, z tym że ścianę wewnętrzną stanowiły grube bale. Na bale zamocowaliśmy ruszt drewniany w dwóch prostopadłych do siebie warstwach. Pod nim daliśmy paroizolację, między ruszt płyty z wełny mineralnej 2x5 cm, na to przybita została wiatroizolacja i całość pokryliśmy frezowaną oblicówką, zakonserwowaną drewnochronem w kolorze oliwkowym.
Zaplanowanie rusztu nie było wcale proste, jako że do połowy wysokości dom miał mieć obicie w poziomie, a powyżej tego w pionie. Jeśli dodać do tego, że warstwy rusztowania musiały być prostopadłe, a wierzchnia warstwa musiała być też prostopadła do oblicówki, to trzeba było wszystko dobrze przemyśleć. Ruszt był mocowany do bali grubymi, długimi wkrętami. Paroizolację i wiatroizolację trzymały wszywki.
Najprzyjemniejszym etapem był montaż zewnętrznej boazerii, bo efekty widać było z każdym kwadransem. Do momentu przejścia na elementy pionowe, które trzeba było przycinać po skosie w trójkąt, a nie prostopadle jak te poziome. Aby uprościć cięcie elementów poziomych, nabijaliśmy je "z ostatkami", a później wyrównało się to z góry na dół jadąc piłą po narożnej krawędzi domu.
11.07.2008. 10:24